Od startu cdp.pl minęło już trochę czasu, można zatem na tej podstawie wysnuć pierwsze wnioski dotyczące tej platformy dystrybucyjnej. Szumnie zapowiadana cyfrowa rewolucja była niczym innym, jak przeniesieniem oferty wydawniczej CD Projektu (przemianowanego na cdp) z pudełek do formy digital. Ale sama firma zastrzegła, że nie zaprzestanie wydawać pudełek – będzie to tylko kilka sztandarowych tytułów, dla których tradycyjna dystrybucja jest, najzwyczajniej w świecie pisząc, opłacalna. Cała reszta wyląduje na cdp.pl – czyli z założenia pomysł dobry. Ale czy od razu rewolucyjny? Nie bardzo. Tuż przed premierą platformy cdp.pl młodsza córka CD Projektu, gram.pl, wprowadziła opcję sprzedaży gier digital, nie wspominając już o platformach dystrybucji Reality Pump czy Muve od Cenegi (GOG oraz inne platformy globalne pomijam). Zatem o rewolucji mowy być nie może.
To może inne, podobnie brzmiące słowo – rewelacja? Też nie bardzo. Cdp.pl wystartowało z ok. 30 tytułami, z których większość była, delikatnie określając sprawę, nieco leciwa; być może był to zabieg mający zagrać na naszym konsumenckim sentymencie? Niemniej obecnie lista dostępnych gier jest znacznie większa, są też tam produkcje świeżo po premierze, więc na tym polu panowie z cdp odrobili pracę domową, choć niekiedy zastanawiająca jest polityka cenowa dla niektórych tytułów. Dla przykładu – Pierwszy Fallout kosztuje 19.99 złotych, zaś na globalnym odpowiedniku cdp – GOGu, 5.99 $, czyli ok. 18 złotych z groszami, zatem minimalnie taniej. Warto przypomnieć słowa sterników z CDP, którzy deklarowali, że ich platforma ma być skierowana tylko do polskich graczy, z uwzględnieniem polskiego rynku. Taka cena, jak widać, średnio uwzględnia te wskazania. Przykłady można mnożyć, np. Machinarium, za które cdp.pl życzy sobie 29.99, albo RollerCoster Tycoon 3 w wersji GOLD, za jedyne... 49.99. Nie przeczę, są tam też gry tanie i dobre, ale to raczej wzmacnia ten dziwny cenowy dysonans, aniżeli go osłabia.
Jeżeli dokonaliśmy porównania z GOGiem, to, owszem, platforma cdp.pl powiela layout GOGu, co należy zaliczyć na plus, lecz na tym, w zasadzie, kończą się podobieństwa. Najbardziej uderza fatalnie wykonane forum. Na tle GOGu, gdzie community jest nad wyraz rozwinięte, prężne, towarzyskie i sympatycznie, a to za sprawą sprawnie wykonanego i zgrabnego forum, to z cdp.pl jest żenująco słabe i źle zaprojektowane. Jest to zastanawiające o tyle, że od początku swojej działalności ludzie z cdp.pl prosili o rady, uwagi i sugestie dotyczące swej platformy – jak widać, za pośrednictwem fatalnych środków. Jest w tym też pewna nuta nieprofesjonalizmu wyrażająca się skrajnym nieprzygotowaniem do wdrożenia produktu na rynek – cdp.pl to taki odpowiednik Afterfalla; musimy czekać na wersję rozszerzoną, by wszystko było jakoś zjadliwe. Wracając zaś do wątku dotyczącego otwarcia się na community, owa prośba o rady, bardzo ogólna i lakoniczna, mogłaby być z powodzeniem zastąpiona systemem ankiet, ale najwidoczniej ankiety są w oczach sterników cdp.pl bardziej „wiążącymi” instrumentami w porównaniu to sporadycznych komentarzy rzucanych tu i ówdzie. Ale, by nie krytykować na potęgę, warto odnotować, że pracownicy cdp.pl są komunikatywni i nie boją się odpowiadać użytkownikom, choć czasem są to odpowiedzi wymijające.
Kuleje także rozplanowanie informacji o produkcie – wymagania sprzętowe, rok produkcji, wielkość pliku etc. „leżą” gdzieś na dole, okraszone małą czcionką, tak żeby nie przeszkadzać fantazyjnym, niekiedy mało rzeczowym opisom. Próżno także szukać informacji o trybach multiplayer. Cdp.pl daleko do GOGu także w wymiarze bardziej technicznym – nie dostaliśmy jak na razie prostego programiku do ściągania plików, znanego także z Muve, co więcej, pliki gier udostępnione do ściągania podzielone są na partycje – może to i lepiej: mniej irytuje nas zerwanie transferu przy pobieraniu gigowego parta, inaczej w przypadku całego, siedmio - gigowego instalatora.
Na koniec to, co tygryski lubią najbardziej, czyli polityka promocyjna. Na samym początku działalności platformy cdp.pl wydawało się, że może być ona liderem jeśli idzie o atrakcyjne oferty promocyjne. Rychło okazało się, że był to tylko wabik na nowych klientów, zaś kampanie promocyjne robione są bez głowy i chaotycznie – nie trzeba wyszukiwać konkretnych przykładów, bowiem praktycznie każda akcja promocyjna cdp.pl wygląda na rozpisaną na kolanie. Oto bowiem na początku dostajemy możliwość zakupu jednej z trzech gier za 5 złotych, i jest to dobre. Potem, jeżeli kupimy coś jeszcze, dostaniemy 300 punktów do zamykanego cdprogramu, by móc je zrealizować na GOGu. Potem panowie z cdp.pl wpadli na szatański pomysł – niech klienci kupią 2 określone gry (dokładnie 8 klasyków), a damy im ZA DARMO Afterfall Insanity (którego notabene wcześniej można było kupić za 5 złotych z racji jakiejś tam drobnej promocji). Jeżeli chcielibyśmy wyrwać najtańszym kosztem wybitnego Afterfalla, musielibyśmy kupić za 9.99 złotych Gorky 17 oraz Painkiller Overdose, czyli w skrócie (i nieco subiektywnie): dwa crapy i jedna przyzwoita gra.
To nie koniec. Od jakiegoś czasu cdp.pl obniża cenę jednej z gier w związku z promocją „Kalendarz Adwentowy”. Niemalże taką samą promocję prowadzi nieco dłużej platforma Origin, ale nie rzecz w zrzynie, ile w polityce cenowej – dokładnie chodzi mi o jeden, jedyny przykład, bo sama promocja jako taka jest atrakcyjna – myślę o Euro Truck Simulator 2. Panowie z cdp.pl obniżyli cenę z 69.99 zł na 20 zł, co było dobre... Tyle że dwa tygodnie wcześniej skończyła im się promocja na ten sam tytuł, w czasie której obniżyli cenę z 69.99 na 39.99. Wystarczyło poczekać dwa tygodnie, by zaoszczędzić 20 złotych, niech niecierpliwi płaczą! Wydaje się, że taki zabieg jest mało uczciwy, zwłaszcza że w omawianej promocji był także Symulator Farmy 2013, który także kosztował 39.99 (z 69.99), zaś w promocji „Kalendarz Adwentowy” jego cena została obniżona „tylko” do 35 złotych? Czyżby podziałał lobbing graczy, którzy wcześniej zapłacili więcej za ETS 2, a teraz kręcili głową, pytając o swoje 20 złotych? Tego nie wiem. Wiem tylko, że jeśli idzie o promocje, to coś ostro w cdp.pl szwankuje. Generalnie nie jest źle, ale przez detale, które wyżej wypunktowałem, całokształt musi być oceniony negatywnie. A szkoda. Na niską ocenę wpłynęła także ostania promocja Muve – akcja „zimobranie” to duży sukces i dowód na to, jak bardzo można zejść z ceny, by zachęcić klientów do zakupu.
Mimo wad na cdp.pl możemy za to dostać gry, których próżno szukać gdzieś indziej, np. produkcje edukacyjne dla najmłodszych, albo niektóre „indyki”. Ale to ciągle za mało. To ciągle nie jest ta szumnie zapowiedziana rewolucja. Ale może drogą ewolucji cdp.pl rozwinie się na tyle, że za rok będę mógł wystawić inną cenzurkę dla tej platformy? Oby.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz